poniedziałek, 14 lipca 2014

Czekając na cud

Drużyna A walczy już ponad trzy miesiące. W tym czasie dzieci przeszły już tak dużo, tak wiele się wydarzyło… Wiele złego, ale były też chwile radości: pierwszy dotyk, pierwszy samodzielny oddech, pierwszy uśmiech (może jeszcze nieświadomy, ale uśmiech).
Cieszyły nas wielkie sprawy, jak np. udane zabiegi kardiologiczne u dziewczynek, ale też i te z pozoru błahe, jak zrobiona kupa ;) bo to oznaczało, że ich jelita funkcjonują prawidłowo.
Trzy miesiące temu to były kruszynki, lżejsze niż worek cukru, dziś każde z nich waży prawie 3 kilogramy :)
Wtedy baliśmy się, co przyniesie kolejny dzień. Czy dzieci przeżyją? Dziś ten strach jest trochę inny. Dziś pytamy sami siebie, czy dzieci będą zdrowe? Dziewczynki mają problem z oczami, odwarstwiają się im siatkówki. Nie pomogła ani laseroterapia, ani podanie Lucentisu (eksperymentalna metoda leczenia) w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Jest jeszcze ostatnia szansa – operacja, ale nie wiemy, czy w ogóle się do niej zakwalifikujemy. Ani grozi całkowita utrata wzroku, Alicji w jednym oku :(Najbardziej jednak obawiamy się o ich zdrowie intelektualne -czy dzieci będą miały problemy neurologiczne? :( Czas pokaże… Jutro rozpoczniemy rehabilitację. Wierzymy, że ona potrafi zdziałać cuda… I na to czekamy…

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza