czwartek, 18 września 2014

Lekarski maraton

Mamy teraz lekarski maraton. Wczoraj z całą trójką pojechałam (z ich dziadkiem) do Częstochowy do audiologa. Dzieci miały mieć badanie słuchu. Niestety na miejscu okazało się, że nie będzie badania, że najpierw trzeba sprawdzić, czy dzieci w ogóle mogą mieć to badanie. Pani doktor zajrzała im do uszu, wszystko trwało jakieś 10 minut. Docelowe badanie umówione na 21.10.2014… I po to jechaliśmy tyle km?!

w trasie

Olek pilot

Wieczorem byliśmy w Katowicach u pani profesor okulistki. Umówiła nas na badanie w klinice na dziś rano.
Po wczorajszych eskapadach cała czwórka (dzieci i ja) przespała noc, bez pobudki na karmienie :)
Dziś ciąg dalszy maratonu. Z samego rana pojechaliśmy do Katowic do okulisty. Dzieciaki miały usg oczu i sprawdzone ciśnienie. Niestety okazało się, że stan Ani pogorszył się :( Nie wiadomo, czy w ogóle będzie zakwalifikowana do zabiegu witrektomii (przyłożenie siatkówki), a już na pewno korzystniej by było przeprowadzić go jak najszybciej. W związku z tym jutro znów czeka nas wycieczka do Katowic, tym razem na konsultację anestezjologiczną i pediatryczną, by ustalić, czy dziewczynki (a przynajmniej Ania) mogłyby mieć operację wcześniej, niż jest to zaplanowane, czyli w styczniu – czy nie zagrozi to ich życiu. Jest to kilkugodzinna skomplikowana operacja w pełnym znieczuleniu…
Jeżeli anestezjolog zgodzi się na operację, będziemy roznawiać o tym z profesorem Prostem. A wtedy szykujcie portfele, bo będziemy musieli uzbierać „na cito” 24 tysiące złotych, ponieważ w tym roku nie ma już pieniędzy z NFZ. Liczymy na Was! ;)
w poczekalni

 

ale jestem śpiący…

Mamo, nie martw się, zaraz nasza kolej :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz