czwartek, 27 listopada 2014

Audiolog

Kilka dni temu spotkałam mamę mojej koleżanki z podstawówki. Powiedziała, że śledzi nasze losy na blogu (bardzo nam miło :) pozdrawiamy!) i że czeka na wpis o tym, że jest dobrze, że wreszcie wyszliśmy na prostą. Niestety dziś nie będzie takiego wpisu :( 
Byliśmy wczoraj z dziećmi u audiologa w Częstochowie w Specjalistycznym Ośrodku Diagnostyki i Rehabilitacji dla Dzieci i Młodzieży z Wadą Słuchu. To była cała wyprawa! Na dwa auta, czworo dorosłych do opanowania trójki bobasów :) A wszystko dlatego, że dzieci podczas badania muszą spać i zakładaliśmy, że mogą być z tym pewne trudności ;) Nie pomyliliśmy się. Samo badanie trwa jakieś 10 minut, czyli powinniśmy uwinąć się w pół godziny, a byliśmy tam… 3 godziny. Najgrzeczniejsza była Ania. Pierwsza przebadana bez marudzenia. Wynik pozytywny, słyszy świetnie. Później zaczęła się jazda :) Ani Alicja, ani Olek nie zamierzali spać. Oczy jak 5zł i banan na twarzy :) Choć Alicji oczy się przymykały, to walczyła ze zmęczeniem i co chwilę się wybudzała. Najgorsze było podpięcie tych wszystkich czujników i włożenie jednego z nich do ucha. Nawet gdy dzieciaki już spały, to podczas podpinania budziły się. Wrrrr… Zaczynała robić się gęsta, nerwowa atmosfera :) Wszyscy zmęczeni, poszlibyśmy spać, ale Alicja i Olek mieli inne plany :) Ania w tym czasie słodko spała w foteliku i przespała całą inprezę :) Obudziła się już w domu :) Wreszcie, po prawie dwóch godzinach padł Olek. Niestety badanie wykazało niedosłuch w obu uszach :(Zalecenie – dalsza diagnoza w Kajetanach w Instytucie Fizjologii i Patologii Słuchu. Później przyszła kolej na Alicję. Byłam pewna, że to tylko formalność, w końcu Ala reaguje, gdy do Niej się mówi. Okazało się, że u Niej słuch również nie jest prawidłowy:( Choć u Ali badania nie dało się zrobić, za bardzo denerwowały Ją te czujniki. Zdążyliśmy zrobić jeden zapis na lewe ucho i to on pojazał, że coś jest nie tak. Z Alicją również mamy jechać do Kajetan.
Pani technik, która wykonywała badanie, zapytała, czy nic nas wcześniej nie zaniepokoiło. No nic. Olek również zawsze na nas reagował, często rozmawiamy sobie po Olkowemu. Teraz zastanawiam się, czy reaguje, bo nas słyszy, czy tylko widzi i odpowiada uśmiechem na uśmiech…
Ech… Kiedy wreszcie będzie wpis, że u nas dobrze?
:)

Alicja padła w drodze do domu :)

Certyfikat Ani

usypianie

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza