poniedziałek, 3 listopada 2014

Nie ma lekko ;)

Często spotykam się z pytaniem, jak sobie radzę z trójką małych dzieci. Odpowiedź jest prosta: idę na żywioł :) Trudno cokolwiek zaplanować, chyba że kolejną wizytę w szpitalu ;) Jednak nie powiedziałabym, że jest ciężko. To raczej… hardcore! :)
 I naprawdę jest wielka różnica między opieką nad dwójką dzieci (nie wspominając już o jednym) a trójką. Mam porównanie, ponieważ, jak wiecie, często któreś z dzieci jest w szpitalu. Przy dwójce jeszcze można się ogarnąć. Dwoje dzieci, dwie ręce. Wszystko się zgadza. A przy trójce?? :) Ale matka natura coś z tym zrobi. Czuję, że wyrośnie mi trzecia ręka, albo moje palce u stóp staną się chwytne :)
Najgorzej jest jednak, gdy cała trójka płacze jednocześnie. Wtedy nie ma wyjścia – trzeba się wyłączyć i przeczekać :) Inaczej można zwariować. Fizycznie trudno to ogarnąć. Jeśli ktoś zna na to sposób, proszę się do mnie zgłosić ;)
Tak, jest ciężko. Ale dla tych trzech uśmiechów warto :)
Ania

Alicja

Oluś

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza