czwartek, 11 grudnia 2014

Różne oblicza rehabilitacji

Jak wiecie, nasze dzieciaki wymagają rehabilitacji. Dziewczyny na chwilę obecną mają ćwiczenia 5 razy w tygodniu, Olek – 2 razy. Dodatkowo staram się (z różnym skutkiem) ćwiczyć z Alicją sama w domu metodą Vojty. Wkrótce prawdopodobnie będę ćwiczyła też z Anią, ponieważ ta metoda korzystnie wpływa na padaczkę. Ale to po konsultacji z rehabilitantem.
Metoda Vojty uważana jest za brutalną. Faktycznie, Alicja bardzo płacze podczas ćwiczeń. Bobath przy tym to zabawa :) Ale czego nie robi się dla zdrowia? Chciałam załączyć zdjęcia, by pokazać, jak to mniej więcej wygląda, ale jednak nie zrobię tego. Podczas zajęć Alicja jest golas, a wiadomo, że co raz trafi do sieci, już tam zostaje. Kto jest zainteresowany, może sobie wygooglować metodę Voyty i wszystko będzie jasne.
Metodą Bobath ćwiczymy w domu z rehabilitantem i w GOAR. Tu mogę załączyć kilka zdjęć :)




Jeśli zostaniemy przyjęci do fundacji dla osób niewidomych i niedowidzących, dziewczynki będą miały również rehabilitację wzroku.
W przyszłości chcielibyśmy rozszerzyć rehabilitację o zajęcia ze zwierzętami – dogoterapia, hipoterapia i… delfinoterapia. (http://www.delfinoterapia.cuprum.pl/delfinoterapia/) Na tę ostatnią potrzeba mnóstwo pieniędzy, ale mamy nadzieję, że uda nam się je zdobyć, bo wierzymy w pozytywną moc, jaką przekazują zwierzęta.
Właśnie dlatego będziemy organizować różbego typu bazarki, koncerty. Bądźcie z nami, zapraszajcie znajomych. Zadundujcie naszym dzieciom… dzieciństwo.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz