piątek, 30 stycznia 2015

Ciągle coś…

Pewnie część z Was („fejsbukowa” część) wie, że w zeszłą sobotę do Alicji w szpitalu dołączyła Ania z bardzo wysoką gorączką. Byłam z nimi na oddziale, ale i mnie dopadło – kaszel, katar, prawie 39stopni i pani doktor poprosiła, żebym pojechała do domu się wykurować, bo chora mama dzieciom w niczym nie pomoże. Dziewczynki miały dziś wyjść ze szpitala.
Niestety Ania wciąż gorączkuje wieczorami, pogorszyła Jej się też morfologia, więc wypisu nie dostanie :( Cóż to za choróbsko się przyplątało? :(Cieszyliśmy się, że będziemy już w komplecie w domu, oby to nie było nic poważnego, teraz tyle słyszy się o błędnych diagnozach… Aż ciarki przechodzą :( Anulko! Czekamy na Ciebie!!!
Dobrze, że z Alunią już lepiej i Arek Ją dziś przywiezie :) Naszego popsznioła ;) Mam nadzieję, że i Ania na dniach do nas dołączy.




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza