środa, 7 stycznia 2015

Mama na pełen etat

Dziś moja przyjaciółka wrociła do pracy po urodzeniu drugiego dziecka. Zazdroszczę jej. Może nie samego faktu powrotu do pracy (choć chyba chciałabym wrócić, lubiłam swoją pracę), ale tego, że miała wybór, którego ja nie mam. No bo kto zajmie się trójką maluszków? Kto będzie jeździł z nimi dwa razy w tygodniu na rehabilitację,kto będzie jeździł do lekarzy (niestety jeszcze często u nich bywamy)?
 Z jednej strony cieszę się, że będę w domu z dziećmi, ale z drugiej chciałabym też „wyjść do ludzi” :)Włożyć czasem szpilki ;) Poza tym jest też aspekt ekonomiczny. Wypłatę będę dostawała jeszcze tylko przez kilka miesięcy. Później utrzymanie rodziny będzie na głowie Arka. Nie ukrywam, że boję się, jak damy radę z jednej pensji (za samą rehabilitację płacimy prawie 1000zł miesięcznie!). Zostanę chyba agentem ubezpieczeniowym :) To można robić z domu, o różnych godzinach :) Tylko, że ja do takiej pracy się nie nadaję! Nie potrafię sprzedawać, jeszcze pewnie dopłacałabym do interesu :) A może ktoś chciałby zatrudnić matkę trójki, która może nie za bardzo jest dyspozycyjna, ale za to ma zapał i chęci do pracy? :)
Na pocieszenie samej siebie wklejam to zdjęcie…

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza