czwartek, 12 marca 2015

Kronika towarzyska

Przeczytałam dziś tekst: http://dziecisawazne.pl/niepelnosprawnosc-nie-jestem-mama-gorszego-dziecka/
Zgadzam się z nim w 100%. Też chcemy żyć normalnie, jak wszyscy.
Jednak to nie zawsze jest tak, że to rodzice niepełnosprawnego dziecka odcinają się od świata. Czasem świat odcina się od nich. Odkąd nasze dzieci pojawiły się na świecie, mam wrażenie (może mylne!), że rodzina, znajomi trochę się od nas odsunęli. Oczywiście wszyscy nam kibicują, trzymają kciuki za Drużynę, dobrze nam życzą. Jednak nie pamiętam, kiedy ostatnio spotkaliśmy się z kimś bez okazji, tzn. nie na urodzinach, czy w Święta. W Dzień Kobiet moja przyjaciółka wyciągnęła mnie do kina, za co jestem Jej bardzo wdzięczna, fajnie było oderwać sie od rzeczywistości (na którą wcale tak bardzo nie narzekam!) na te kilka godzin ;)
Ale kiedy spotkaliśmy się z kimś z dziećmi? Czy w ogóle się spotkaliśmy? Odnoszę wrażenie, że niektórzy (nie wszyscy!) myślą, że Czerkiesy to i tak nie przyjdą, mają przecież TRÓJKĘ małych dzieci, w dodatku chorych (przecież nie zarażamy!), nie ma co proponować im spotkania :(
A to nieprawda! Chcemy, by nasze dzieci były traktowane na równi z innymi. By tak samo jak wszyscy poznawały świat, ludzi, by były otoczone rodziną i przyjaciółmi. Nie chcemy zamykać ich w domu, jak w klatce, nawet jeśli ta klatka byłaby ze złota.
Pewnie, że często jeździmy do lekarzy, w ciągu ostatnich 5 miesięcy dwa razy byliśmy w szpitalu, jeździmy na rehabilitację itd. Nie nudzimy się, grafik mamy wypełniony. Jednak znaleźlibyśmy czas na spotkanie ;) Nie wierzysz? :) Zaryzykuj i zaproponuj wspólny spacer albo wpadnij na kawę ; )

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza