środa, 15 kwietnia 2015

Brakujący wpis

Zerknęłam na wpisy i co się okazało? Jest wpis o przyjęciu Ani na oddział okulistyczny, a następny o chrzcinach. A co było w międzyczasie? :)
W gwoli wyjaśnienia kilka słów.

Jak wiecie Ania trafiła do szpitala z zapaleniem oka i podwyższonym ciśnieniem w oku po zabiegu witrektomii. Niestety przez to szlag trafił całą tę operację, siatkówka znów się odkleiła. Ale teraz najważniejsze, żeby nie było dalszych komplikacji.
W szpitalu byłyśmy kilka dni, wyszłyśmy w Wielką Sobotę. Na sali było jeszcze z nami dwoje dzieci: chłopiec i przesympatyczna mała dama Jagódka, z której mamą – Panią Dorotą – bardzo miło upływał czas tej szpitalnej „niedoli” (jeszcze raz dziękuję za obiad;) ) :)
Sam pobyt oceniam dobrze. Panie pielęgniarki bardzo sympatyczne i pomocne, z dobrym podejściem do dzieci. Tu były konkrety – zrobić badania i do domu. A nie jak na neurologii w Katowicach – mamy długi weekend, badań nie będzie.
Najgorsza była ta niepewność – kiedy wyjdziemy, czy chrzciny w ogóle się odbędą? Przez to było małe zamieszanie z tortem, ale w cukierni opanowali sytuację i był – piękny i pyszny :)
Kilka dni temu byłyśmy u okulisty na kontroli – jest lepiej :) W przyszłym tygodniu kolejna kontrola, mam nadzieję, że tym razem usłyszymy, że jest już całkiem dobrze :)
A taki humorek miała dziś Ania podczas spaceru :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza