poniedziałek, 29 czerwca 2015

E-matki, czyli sekta XXI wieku

Na wstępie chciałam zaznaczyć, że nie neguję przedstawionych tu metod wychowawczych, a jedynie ich skrajności. Nie mam na myśli konkretnych osób, a grupę społeczną, jaką są internetowe matki, e-matki fanatyczki, które nie przyjmują do wiadomości, że ktoś może mieć inne zdanie.







Przeglądając parentingowe fora i portale internetowe, można natknąć się na:

1. Terrorystki laktacyjne. "Nie karmisz dzieci piersią?! Ale jak to?! Przecież masz wcześniaki, tym bardziej powinnaś! Nie masz pokarmu? Musisz dużo jeść i pij kompot jabłkowy. Nie możesz? No tak... dzieci mają nierozwinięty układ trawienny. To... Każda kobieta wykarmi swoje dziecko. Trzeba tylko chcieć!" Takie rady nie pomogą. Serio. I ta akcja: "Cyce na ulice", czy jakoś tak. Nie przemawia do mnie. Nie było mi dane karmić piersią. Ubolewam nad tym, ale czasu nie cofnę. Może dlatego mam chyba trochę inne spojrzenie na tę sprawę, niż matki karmiące. Dla mnie karmienie piersią to chwila dla mamy i dziecka. Chwila intymna. Nie chciałabym tego robić na ulicy na oczach przechodniów, czy w centrum handlowym. Rozumiem, że dziecko może chcieć jeść w najmniej odpowiedniej chwili. Starałabym się jednak znaleźć ustronne miejsce. I nie ze względu na innych ludzi. Oni guzik mnie obchodzą. Ze względu na moje dziecko i na mnie. Chciałabym nakarmić tak, by nikt mi nie przeszkadzał, by moje maleństwo mogło w spokoju zaspokoić głód. Dlatego nie rozumiem hałasu. Akcja, której założeniem było umożliwić matkom karmienie dzieci w miejscach publicznych - przystosowanie tych miejsc (pokoje dla matek z dziećmi, przewijaki itd) zamieniła się w ostentacyjne "karmię, bo tak!"

2. Rodzicielstwo Bliskości. Nie mam NIC przeciwko. Trochę tylko uśmiecham się pod nosem - wychowywanie w myśl RB, jego założeń, zasad, podczas gdy kiedyś dzieci się po prostu kochało :)

3. Problemy, o których nie miałam pojęcia, że są problemami.
Ostatnio natknęłam się przypadkowo na dyskusję na temat spania z dziećmi w jednym łóżku. I nie rozumiem zamieszania. Kto chce, niech śpi z dziećmi, kto nie, to nie. Nikomu nic do tego. Nie potrzebuję artykułów naukowych, badań, by wiedzieć, czy spać z dziećmi.
My akurat z nimi nie śpimy. Było to u nas naturalne. Nie mieliśmy z tym problemów. Może dlatego, że mamy "szpitalne dzieci", które pierwsze miesiące życia spędziły w szpitalnych łóżeczkach. A może dlatego, że dzieci jest troje i mogłoby to być trudne logistycznie :) Nasze dzieci śpią w swoich łóżkach, nie widzę, żeby były z tego powodu nieszczęśliwe. Gdy ząbkują, czy płaczą w nocy, zabieramy je do siebie i też jest fajnie. Myślę, że problemem nie jest to czy śpimy z dziećmi, czy nie. Problemem jest to, że każe się rodzicom zdeklarować, stanąć po jednej ze stron. A my może chcemy w dni parzyste spać samemu, a w dni nieparzyste z dziećmi?

4. Matki ekspertki. Generalnie znają się na wszystkim, bo przecież ich pierwsze dziecko ma już 6 miesięcy. Przeszły już wszystko! Wypowiadają się na wszelkie tematy, a przede wszystkim na te, o których nie mają pojęcia.


5. Matki rywalki. "Mój Brajanek ma 3 miesiące i już sam siedzi, a twoje? Nie? To na pewno coś z nimi jest nie tak." Kocham to!!!

W dzisiejszych czasach konieczne jest karmienie dzieci piersią lub BLW, spanie z nimi w łóżku, noszenie w chuście. Należy je wychowywać w myśl zasad Rodzicielstwa Bliskości. Nie można mówić dziecku: "nie wolno", lecz należy mu zakomunikować, co czujesz w danej chwili. Powinnam więc mówić Olkowi, gdy po raz kolejny ciągnie mnie za włosy, że czuję się sfrustrowana tym faktem, choć mam wrażenie, że On nie rozumie ani słowa? A mi, głupiej, zawsze na usta ciśnie się zwykłe, wspomniane już "nie wolno" (ale tak mówi się do psa, nie do dziecka)
Zastanawiam się, jak z wychowaniem dzieci radzono sobie przez wszystkie stulecia, gdy nie było internetu, w którym mamy idealne mogą radzić tym mniej idealnym? Młode mamy mają mnóstwo pracy przy dzieciach? Skąd więc ich tyle w internecie? Kiedy mają na to czas? Po nocach siedzą? :) Znajomy mówi, że "forum to miejsce, gdzie ludzie bez doświadczenia mogą wymieniać swoje doświadczenia" I coś w tym jest.

Drogie e-mamy. Żyjemy (jeszcze) w wolnym kraju. Każdy może wychowywać dzieci, jak chce. Póki nie widzicie, że jakiemuś dziecku dzieje się krzywda (założone rajstopki pod body to NAPRAWDĘ nic takiego), odpuśćcie. Zajmijcie się swoimi dziećmi, a jeśli akurat mają drzemkę, pomalujcie sobie paznokcie. To odstresowuje :)

20 komentarzy:

  1. Świetny post! ;) mam identyczne odczucia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Cieszę się, że nie jestem odosobniona w tym temacie ;)

      Usuń
  2. Bardzo fajnie napisane:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialne ujęcie tematu ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Proszę wybaczyć, ale czy to jest post na temat? Mam wrażenie, że miało być o dzieciach, o tym jak im pomóc, jak się rozwijają, a nie jeżdżenie po innych matkach. Jeśli chce Pani pisać do ludzi, którzy mogą Pani pomóc to może nie warto wyśmiewać się z części z nich?
    To jest teraz bardzo modne wyśmiewać się nie zdając sobie trudu zgłębienia tematu. Jak choćby z "nie wolno" - przedstawione tak jak to Pani robi nie ma najmniejszego sensu, ale to dużo bardziej złożony temat. Jeśli ktoś nie ma czasu, siły ani chęci doczytać o co chodzi to może nie warto się wypowiadać, tym bardziej, że z takich wszystkowiedzących matek sama się Pani wyśmiewa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale nikt Pani nie każe tego czytać ! wreszcie normalny blog o rzeczywistości nie dajmy się zwariować oby więcej takich postów ! czasem trzeba się oderwać od codzienności !

      Usuń
    2. Wlasnie leze w lozku z dzieckiem przy piersi i sie zasmiewam. Ten wpis mnie nie krytykuje, ani nikogo innego. On mowi: kochana idz wlasna droga i pozwol innym zrobic to samo!

      Usuń
    3. Proszę jeszcze raz przeczytać dwa pierwsze zdania mojego wpisu. Dziękuję.
      Co do postów "nie na temat" to informuję, że czasem i takie będą się pojawiać. Zawsze jednak staram się, by tytuł zdradzał treść, aby czytelnicy mojego bloga nie musieli tracić czasu na czytanie czegoś, co ich nie interesuje.
      P.S. Jeśli ktoś naprawdę chce pomóc moim dzieciom, zrobi to, nie zwracając uwagi na posty, ponieważ tu liczą się dzieci, a nie moja opinia o świecie.

      Usuń
    4. Dziękuję Ewo i druga osobo, która odpowiedziała na powyższy komentarz :) Cieszę się, że są jeszcze osoby z dystansem do siebie, do świata :) Cieszę się, że zrozumiałyście, co autor miał na myśli ;)

      Usuń
  5. O tak ! "Uwielbiam" to ! Karmienie piersią obowiązkowe ! W przeciwnym razie- nie jesteś matka w 100%. Ja akurat karmiłam. Chociaż większość czasu odciągałam pokarm i dawałam małej w butelce. A ile się nasłuchałam przy tym, że stracę pokarm! Lekarze, położne, inne mamy. Że tak nie wolno, że źle bla bla. A ja robiłam tak jak nam było wygodnie. Czyli, mała była najedzona, ja się nie stresowałam, że mi "wisi cały dzień na cycku", byłam spokojniejsza, zrelaksowana. Ale tak, kult "matek Polek" też mnie dotknął. Czułam, że coś robię przeciwko mojemu dziecku, bo trzeba karmić piersią, bo to sprzyja bliskości itp. Minęło mi to, po tym jak... wyluzowałam. Po prostu :) I uznałam, że trzeba robić zgodnie ze swoim sumieniem, swoją intuicją. Kierować się dobrem swojego dziecka ale też patrząc na siebie. Bo sfrustrowana matka, to nieszczęśliwe dziecko. I lepiej poświęcić czas na zabawę z dzieckiem niż siedzieć na forum i pisać "dobre rady" przy okazji miażdżąc inne matki, które 1) nie karmią piersią, 2) nie ochrzciły dziecka, 3) śpią z dzieckiem, 4) nie są idealne po prostu.

    Serdecznie pozdrawiam !

    Paula

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiedziałam, że się nie mówi dzieciom "nie wolno"... no cóż, nadal będę żyła w tej niewiedzy :P Całuję Drużynę A!!! Jak dla mnie jesteście super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy! :) PS. Ja też dopiero niedawno się o tym dowiedziałam. Człowiek uczy się całe życie ;)

      Usuń
  7. Nic dodać nic ująć. Niestety tak to już jest w "internetach". I nie dotyczy to jedynie matek. Mam wrażenie że coraz częściej ludzie nie potrafią uszanować zdania innego człowieka, szczególnie w sprawach kontrowersyjnych jak np in vitro czy aborcja. Ich racja jest jedyną i słuszną racją na całej kuli ziemskiej. A wszystko inne to zlooo. Ja wychodzę z założenia że każdy powinien robić to co uważa za słuszne dla siebie i swojej rodziny. Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz 100% rację. Trudno nam uznać czyjąś rację, a w internecie, pod przykrywką anonimowości łatwo kogoś oceniać.
      "Żyj i pozwól żyć innym" - to powinno być jakieś odgórne motto internetu ;)

      Usuń
  8. Dobry tekst! Ja ciagle slysze ze jestem 'wygodna' bo daje Synowi obiadki ze sloiczkow. Bo to niezdrowe, sama chemia, bezsmakowe...a potem widze jak mamuski kupuja 'zdrowe' warzywka i owoce w hipermarketach a potem gotuja zupki. Synek do 5 miesiaca byl tylko na piersi, potem poprostu nie chcial cycka. I dostal sloiczka i tak zostalo. Teraz ma 8 miesiecy, je juz wiecej nowosci (zebow brak) i wazy prawie 10kg. I bede karmila Go tym co ja uznam za dobre a nie ktos kto sadzi marchewki przy autostradzie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słoiczki... O nich tez będzie post :) PS. My też dajemy je dzieciom ;)

      Usuń
  9. Thanks for sharing, nice post!

    Casanova là quan cafe dep được thiết kế hoàn toàn theo phong cách độc đáo của nước Ý, đây là quán cà phê yên tĩnh không gian cổ điển đẹp hay cách thưởng thức capuchino hay quán cafe đẹp ở sài gòn với không gian tuyệt đẹp hay bạn có biết lợi ích của việc uống cafe đối với sức khỏe chưa quán cafe làm việc lý tưởng của freelancer hay quán cafe chụp ảnh đẹp hay đây là cafe hem hay đây là quán cafe học nhóm tphcm cực hợp có phòng riêng hay quan cafe tinh nhan hay đây là 1 trong quán cafe lãng mạn ở sài gòn với đồ uống giá rẻ hay có món trà đào cam sả hay đây là điểm hẹn cà phê cuối tuần với Casanova Cafe hay meo giup be ngu ngon giúp bé ngủ ngon giấc hay nôi võng đa năng giúp bé ngủ ngon hay amazon là gì của cty nào hay cách trị khan tiếng nhanh nhất hiệu quả.

    OdpowiedzUsuń