środa, 25 lutego 2015

O Tacie. Znów

Ten wpis miał powstać już jakiś czas temu. Ale za każdym razem, gdy miałam go pisać, poprztykaliśmy się z Arkiem i nic z tego ;) Wreszcie nadeszła ta chwila ;)
Kiedyś pisałam, że tata jest od przytulania. Nastąpiła w tej kwestii mała poprawa, ale nadal to ja jestem tą „od czarnej roboty”. Ale dziś nie o tym. Bo to nie jest najważniejsze. Najważniejsze jest to, kim dla Arka są nasze dzieci.
A są wszystkim. Całym światem. Gdyby wszyscy ojcowie tak kochali… I owszem. Czasem złoszczę się, że nie przygotował mleka, czy nie podał lekarstwa. Ale co zwykle Arek robi w tym czasie? Bawi się z dziećmi, przytula je. Poświęca im czas. A czy to nie jest ważne? Ostatnio zapytał mnie, czy oddałabym duszę diabłu w zamian za zdrowie Drużyny. Oboje bez wahania odpowiedzieliśmy, że tak.
Zawsze wiedziałam, że Arek będzie dobrym ojcem. Może nie mamy majątku, który moglibyśmy po sobie zostawić, może mamy złe nawyki (np. nie chowamy zupy do lodówki ;) ), ale jedno jest pewne – miłości naszej trójce nigdy nie zabraknie. U taty hierarchia wygląda następująco: Drużyna A, dłuuugo, długo nic, ja, troszkę nic i reszta świata. Dziękuję. Jestem spokojna, bo wiem, że co by się nie działo, dzieci zawsze będą czuły, że są kochane :) I mają najlepszego tatę na caaałym świecie! :) Bo to Super Tata! :)

Tata z Alunią



z Anią

z Olkiem

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza