wtorek, 29 września 2015

"Moje 600 gramów szczęścia" - moimi oczami


W sierpniu pisałam o tym, że w TVP2 będzie emitowany serial dokumentalny "Moje 600 gramów szczęścia" TU możecie sobie przypomnieć mój tekst. Obejrzałam pierwsze 10 odcinków. I jak? 


Jest mniej więcej tak, jak sie spodziewałam. Tytuł serialu ma się nijak do jego treści. Oczywiście przedstawiono tu też skrajne wcześniaki, jednak w większości to dzieci urodzone tylko (wiem, to złe słowo) kilka tygodni przed terminem, w szpitalu spędzają 14, 20 dni i do domu. Na przedstawionym oddziale panuje radosna atmosfera, siostra oddziałowa "wodzirejka" żartuje sobie z rodzicami. A ja pamiętam coś zupełnie innego. Pamiętam, że na neonatologii czuć w powietrzu wszechobecny stres. Rodzice nie mają ochoty na żarty, tylko modlą się przy inkubatorach i czekają na cud. A może to tylko moje wrażenie, sama nie wiem...
Bohaterami programu są też trojaki - chłopcy. Oczywiście trzymam za nich kciuki (jak za każde dziecko przedwcześnie urodzone)! Urodzili się w 27 tygodniu ciąży. ich tata powiedział piękne słowa, że z chwilą ich urodzenia rozpoczęła się walka, którą wygrają. Bardzo mnie to wzruszyło. Jednak poza tym incydentem oglądałam kolejne odcinki bez większych emocji. Jakby mnie to nigdy nie dotyczyło albo jakbym miała na sobie jakiś ochronny pancerz. Aż do dziś. Oglądam 11. odcinek i ryczę. Myślę, że to po wczorajszej wizycie w Zabrzu. Rana się otworzyła, wspomnienia wróciły. Nie wiem, czy będę oglądać kolejne odcinki.
Mam nadzieję, że widzowie tego programu zobaczą, że wcześniaki to nie tylko mniejsze dzieci. Że wśród opowiedzianych historii zauważą małą Amelkę z 23 tc, wspomniane trojaki, czy Wojtusia - tych najmniejszych-największych bohaterów. Kibicuję im bardzo!

2 komentarze:

  1. Wita. Czy może ktoś wie jak skończyła się historia Amelki?czy jest już w domu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie, przestałam oglądać ten serial. Ale można zobaczyć powtórki w internecie na stronie TVP.

      Usuń