poniedziałek, 19 października 2015

Dobranoc...

Słyszycie to? Cisza! Błoga cisza! :) Dzieci śpią. Kolejny dzień za nami. Jeszcze tylko powieszę pranie, umyję i przygotuję na jutro butelki, ogarnę w kuchni i będę mogła napić się (gorącej!) herbaty. Teraz mam chwilę dla siebie. I dla Was - tu, na blogu :) 

Posty zwykle piszę wieczorami. W ciągu dnia rzadko kiedy jest okazja. Nasza codzienność to głównie rehabilitacja - wedlug niej układamy plan dnia. Zajęcia mamy od poniedziałku do soboty (jak fundusze pozwolą, wrócimy na niedzielny basen), czasem prosto z jednych jedziemy na drugie. Dzieci śpią po drodze w samochodzie. Niekiedy zastanawiam się, skąd one biorą na to siły, bo ja padam :) Szczególnie w te dni, gdy jestem z dziećmi sama. Czekam wtedy na wieczorną kąpiel jak na zbawienie. Nasz codzienny rytuał - kąpiel, butla i "nyny". Lubię patrzeć, jak moje myszki śpią. Wtedy nie różnią się od innych dzieci, ich niepełnosprawność nie istnieje, nie liczy się. Czy coś im się śni? Olek pewnie wkłada swoje kubeczki - mniejszy do większego :) Albo jeździ wielką ciężarówą - zawsze patrzy przez okno, gdy sąsiad TIRem wraca z pracy... Alunia może śni o tym, jak bawi się z Olkiem i że nie tylko On ciągnie Ją za włosy, ale że potrafi też oddać ;) A jak wyglądają sny Ani? Na pewno są piękne, pełne kolorów. Mam nadzieję, że kiedyś mi je opowie...
Rozczuliłam się :)  Lepiej już pójdę spać. Jutro czeka nas nowy dzień i walka o samodzielność. Wszyscy musimy mieć na nią siły. A Wy? Nie siedźcie długo przy komputerach :) Dobrej nocy :)



6 komentarzy: