sobota, 17 października 2015

W jaki sposób Pan Bóg wybiera matki niepełnosprawnych dzieci?




Czy zastanawialiście się kiedyś, w jaki sposób Pan Bóg wybiera matki niepełnosprawnych dzieci?




Postarajcie się wyobrazić sobie Boga, który daje wskazówki swym aniołom, zapisującym wszystko w swoich księgach...
"- Małecka Maria – syn. Święty patron 
 Mateusz.
- Kurkowiak Barbara – córka. Patronka – Święta Cecylia.
- Michalewska Janina – bliźniaki – Święty patron….. niech będzie Gerard.
- Wreszcie – mówi do Anioła z uśmiechem jakieś imię:
- Tej damy Dziecko Niepełnosprawne.
A na to ciekawski anioł:
- Dlaczego właśnie tej, Panie? Jest taka szczęśliwa.
- Właśnie tylko dlatego – mówi uśmiechnięty Bóg.
- Czy mógłbym powierzyć chore dziecko kobiecie, która nie wie, czym jest radość? Byłoby to okrutne.
- Ale czy będzie miała cierpliwość? - 
Pyta anioł .
- Nie chcę, aby miała nazbyt dużo cierpliwości, bo utonęłaby w morzu łez, roztkliwiając się nad sobą i nad swoim bólem.
A tak, jak jej tylko przejdzie szok i bunt, będzie potrafiła sobie ze wszystkim poradzić.
- Panie, wydaje mi się, że ta kobieta nie wierzy nawet w Ciebie.
Bóg uśmiechnął się:
- To nieważne. Mogę temu przeciwdziałać. Ta kobieta jest doskonała. Posiada w sobie właściwą ilość egoizmu.
Anioł nie mógł uwierzyć własnym uszom.
- Egoizmu? Czyżby egoizm był cnotą?
Bóg przytaknął.
- Jeśli nie będzie potrafiła od czasu do czasu rozłączyć się ze swym dzieckiem, nie da sobie nigdy rady. Tak, taka właśnie ma być kobieta, którą obdaruję dzieckiem dalekim od doskonałości. Kobieta, która teraz nie zdaje sobie jeszcze sprawy, że kiedyś będą jej tego zazdrościć.
Nigdy nie będzie pewna żadnego słowa. Nigdy nie będzie ufała żadnemu swemu krokowi. Ale, kiedy jej dziecko powie po raz pierwszy MAMO , uświadomi sobie cud, którego doświadczyła. Widząc drzewo, zachód słońca lub niewidome dziecko, będzie potrafiła, bardziej niż ktokolwiek inny, dostrzec moją moc.
Pozwolę jej, aby widziała rzeczy tak jasno, jak ja sam widzę (ciemnotę, okrucieństwo, uprzedzenia ) i pomogę jej ,aby potrafiła wzbić się ponad nie. Nigdy nie będzie samotna. Będę przy niej w każdej minucie i w każdym dniu jej życia, bo to ona w tak troskliwy sposób wykonuje swoją pracę, jakby była wciąż przy mnie.
- A Święty patron? zapytał anioł, trzymając zawieszone w powietrzu gotowe do pisania pióro.
Bóg uśmiechnął się
- Wystarczy jej lustro."
(znalezione w internecie)


Piękny tekst, prawda? A ja go nie znoszę. Bóg na matki niepełnosprawnych dzieci wybiera kobiety wyjątkowe? Wolałabym być przeciętną matką "przeciętnych" zdrowych dzieci.
Czy Bóg w ogóle istnieje? Jeśli tak, dlaczego na to wszystko pozwala? Dlaczego zezwala na cierpienie tych najsłabszych? Bo to nie chodzi o mnie ani o innych rodziców chorych dzieci. Chodzi o te DZIECI. To one walczą - często całe życie - o namiastkę normalności, o zdrowie. My - rodzice - tylko im w tym pomagamy, jesteśmy na drugim planie.

PS: Ten tekst przesłało mi kilka osób. A ja teraz piszę, że go nie znoszę... Ale rozumiem Waszą intencję, dlatego dziekuję Wam za to :)


17 komentarzy:

  1. Doskonale rozumiem. Mnie ten tekst tez sie nie podoba. Moze jestem zbyt twardo stapajaca po ziemi zeby szukac pocieszenia w takich glupawych historyjkach.dzieci nieplnosprawne sa i beda zawsze. Twoj przypadek jakos mnie poruszyl bo dzieci przeciez byly zdrowe. Tylko za szybko sie tu wybraly.na twoim miejscu bardziej pocieszyloby mnie to ,ze gdyby to zdarzylo sie 30 lat temu,nie bylo dla nich zadnych szans. Strata 3 dzieci bylaby tragedia z ktorej chyba trudniej sie podniesc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że za 30 lat medycyna pozwoli Ani widzieć, a Alicji być samodzielną.I jestem szczęśliwa, że dzieci dały radę i są z nami :)

      Usuń
  2. Doskonale rozumiem! Też mnie ten tekst wyjątkowo drażni... życzę dobrej nocy:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. też go nie znoszę!!!! ostatnio tylko myślę o tym, że nie lubie już tego życia, że go nawet nienawidzę!!! A Bóg nie istnieje, a jeśli istnieje to jest wredny, podły i niesprawiedliwy!!! nie wiem czym moje dziecko zawiniło, że musi się tak męczyć, a ja muszę na to patrzeć i nijak nie mogę mu pomóc. To takie moje rozważania, jeśli kogoś uraziłam przepraszam, ale inaczej nie jestem w stanie myśleć!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmartwił mnie Twój wpis. Nie pierwszy w tak smutnym tonie. Jeśli chcesz, prześlij na druzynaa3@gmail.com swój nr telefonu, zawsze możemy pogadać.

      Usuń
  4. Ludzie próbują zrozumieć Wasza sytuacje i jakoś pocieszyć, ale chyba sie nie da! Każdy myśli bardzo wam współczujemy ale cieszymy sie że to nie nas spotkało! Ja uważam że to wielki cud mieć trójkę dzieci,jest napewno bardzo ciężko ale jeśli rodzice walczą o swoje dzieci napewno tę walkę wygrają!!!bardzo goraca wam kibicuję i pozdrawiam buziaki dla dzieci��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prosto z mostu. Ale tak jest. Gdy napotykam historie dzieci jeszcze bardziej upośledzonych niż nasze, też myślę, że dobrze, że my mamy "tylko" nasze problemy. Dzięki, że jesteś z nami. Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Czytam Cię od paru miesięcy i pierwszy raz zwątpiłam w Ciebie. Uff dobrze, że dodałaś post scriptum i wszystko wróciło na swoje tory��

    OdpowiedzUsuń
  6. a ja sie ciesze, ze ten wpis powstal. Zyjemy w swiecie dziwnej poprawnosci. zakladasz bloga i nie daj boze,zeby napisac tam,ze ci ciezko, ze masz dosc, ze braklo ci lez od bezsilnosci i walki z wiatrakami. ta glupia poprawnosc dotyczy nawet matek chorych dzieci, a kto jak nie one ma prawo krzyczec,ze to fair,ze nie tak powinno byc. ja tez nie wierze,ze bog "wybiera" sobie kobiety na matki dzieci niepelnosprawnych i to jeszcze na dodatek te, ktore kocha najbardziej. oczywiscie! a te ze zdrowymi dziecmi i szostka w lotka to jakies niekochane sa widocznie. polska martyrologia w nowej formie. Aga trzymaj sie :) masz prawo miec gorszy dzien albo i tydzien, albo i miesiac i nikt ale to nikt nie moze ci mowic, ze w ciebie zwatpil. mam nadzieje,ze przeczyta ten wpis kiedys matka chorego dziecka na zakrecie i pomysli sobie,ze jednak to co czuje jest normalne, ze wsyztsko z nia ok, ze nie trzeba byc herosem od switu do nocy i spiewac piesni chwalace swoje zycie. ten wpis byl prawdziwy i potrzebny chyba bardziej niz nawet myslisz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      PS. Nie daj Boże (nomen omen), aby ta od szóstki w totka była jeszcze szczęśliwie zakochana ;)

      Usuń
  7. Czytam ten wpis i próbuję odnieść się do mojej mamy, brat urodził się w latach 80tych z okołoporodowym porażeniem mózgowym. Wtedy nie było tyle rehabilitacji i podejście społeczeństwa było inne. Mama przez całe życie nie dała powiedzieć złego słowa. Walczyła. Uparła się i stanęła na głowie aby Dawid skończył normalną podstawówkę, w efekcie nauczyciele odwiedzali nas na indywidualnym nauczaniu. Dzisiaj brat czyta i pisze. Wiem że każde dziecko jest inne. Dawid ma uszkodzoną część mózgu, która odpowiada za poczucie czasu. Nawet nie wiecie jakie to piękne gdy czas nie istnieje. Wszyscy gdzieś gonią a on żyje tak naturalnie. Obecnie sam jeździ autobusem na zajęcia na Warsztatach Terapii Zajęciowej i czasem najzwyczajniej ucieka mu autobus. Wtedy czeka na następny albo zadzwoni mama i powie aby wrócił bo następny za dwie godziny. Mama niecierpliwa jest ale ma lustro...i szczęście niepojęte przez matkę zdrowych dzieciaków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żyć bez poczucia czasu. Bez pośpiechu, bez stresu - piękne :)

      Usuń
  8. Piękny tekst. Jeśli ktoś choć odrobinę wierzy w Boga i ma chore dzieci powinien mu za nie podziekować. Jasne, że jest nam przykro, mamy chwilę słabości załamania, buntu i pytamy dlaczego spotkało to akurat nasze dziecko? Ale spróbujmy zadać pytanie z innej strony... Dlaczego miałoby być inaczej ? Dzięki takim dzieciom my też możemy "zatrzymać się w czasie" i dostrzec prawdziwe piękno życia, a nie tylko gonitwę. W chorobie zawsze jest walka, strach i łzy, ale w życiu nic nie dzieje się bez przyczyny i Bóg chyba w Ciebie wierzył i wiedział, że dasz sobie radę bo jesteś ślina, wszyscy tworzycie piękną i widać zgraną rodzinę, więc życzę wytrwałości we wspólnej walce o pełnosprawność Waszych dzieci.

    Ps. Ja też jestem matką chorego dziecka i nigdy nie zadałam sobie pytania "dlaczego?" nawet, kiedy ból i strach o moje dziecko rozrywały mi serce, a łzy same cisneły się do oczu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pytam "dlaczego ja?", pytam "dlaczego one?"

      Usuń
  9. Nie pytaj "dlaczego one?", zapytaj "dlaczego to nie miałyby być one ?"

    OdpowiedzUsuń