wtorek, 3 listopada 2015

Wysiadam

Jestem zmęczona. Fizycznie i psychicznie. Jesienne przesilenie?
Wysiadam. Gdzie wyjście ewakuacyjne?



PS. Wieszałam wieczorem pranie. Jak zwykle. Spadła mi skarpetka na ziemię. Pomyślałam: "Trudno, na ziemi też wyschnie"

11 komentarzy:

  1. Kiedyś się przekonałam, że w pralce też wyschło ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz bardzo dużo siły,wiem ile energii musi Cię kosztować każdy dzień.Kiedyś Twoje dzieci Ci za to podziękują =) Olek ma niedosłuch - jak duży?Nosi aparaty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mamy jeszcze konkretnej diagnozy, musimy powtórzyc badanie. Prawdopodobnie cos jest nie tak, ale trzeba to sprawdzić.

      Usuń
  3. dobre podejście. Ja ostatnio nie piorę prania, bo wiem, że nie będzie chciało mi się go powiesić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko ile mozna tak pociągnąć? Też próbowałam, niestety - raz na jakis czas pranie trzeba wstawić ;)

      Usuń
  4. Jesteś TYLKO człowiekiem-każdy z nas czasami tak ma, że chciałby się wylogować. A to co spotkało Twoje dzieciaczki jest strasznie niesprawiedliwe-dobrze, że mają tak wspaniałych rodziców. A tych dziewczynek i tak będę Ci zazdrościć. Ja swoją córeczkę utraciłam na zawsze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi z powodu Twojej córeczki. Wiem, że mamy dużo szczęścia, że dzieci są z nami. Staram się doceniać to każdego dnia.

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. A zastanawialiscie sie nad pomoca psychologa? On bardzo pomogl mojej bratowej I jak sama stwierdzila dostala od niego " narzedzia" do radzenia sobie z trudnymi dolujacymi sytuacjami. Poza tym krotki wypad na miasto, drobne zakupy dla siebie, czy kawa z kolezanka moga naprawde troche pomoc naladowac baterie bo na Kim jak nie na nas matkach spoczywa wiekszosc obowiazkow a zadowolona mama to szczesliwe dzieci. Przepraszam ze z taka porada pisze ale moze cos Wam pomoze. Trzymania kciuki I serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą kawą niestety nie jest tak łatwo. Ale mąż ma zmienić pracę, może wtedy będzie łatwiej :) O psychologu myślała, ale to chyba nie dla mnie. Role psychologa pełni mój blog i Wy - czytelnicy ;)

      Usuń