poniedziałek, 31 lipca 2017

Po drugiej stronie


Dziś spełniłam jedno z moich małych marzeń. Weszłam do świata ludzi niewidomych, do świata Ani.  Byłam tam tylko przez chwilę, można powiedzieć, że zajrzałam tylko przez dziurkę od klucza, ale poczułam, jak to jest żyć w ciemności...

W Warszawie (i kilku innych miastach Świata) znajduje się Niewidzialna Wystawa. Nie będę rozpisywać się na jej temat, ponieważ wszystkie informacje dostępne są na stronie internetowej Wystawy. Opowiem za to w kilku zdaniach o moich wrażeniach. 
W pierwszej chwili, po przekroczeniu progu pokoju, w którym panowała totalna ciemność, byłam sparaliżowana. Bałam się ruszyć. Dopiero po jakimś czasie oswoiłam się z otoczeniem. Ciagle myślałam o tym, że tak właśnie czuje się Ania. A może nawet gorzej. Ja wiem, jak wyglada świat, obrazy rzeczy, których dotykałam, mam w głowie, ona ich nie ma. Buduje swój obraz świata od podstaw. Bardzo trudne życie przed nią. Niestety my za nią go nie przeżyjemy. Możemy tylko stać z boku i w razie potrzeby podać jej pomocną dłoń. Cieszę się, że tu dziś byłam. Teraz łatwiej mi będzie wyobrazić sobie jej "punkt widzenia".
Po wystawie oprowadzał nas Paweł, który jest niewidomy od urodzenia. Podobnie jak Ania, widzi światło i dodatkowo kontury postaci z bardzo bliskiej odległości (Czy Ania tak widzi? Nie wiemy). Wywarł na mnie ogromne, pozytywne wrażenie. Fantastyczny, przebojowy człowiek. To, z jaką pewnością poruszał się w tej ciemności - chapeau bas! Jeszcze na początku chciałam zapytać go, czy jest szczęśliwy. Po rozmowie z nim, sama odpowiedziałam sobie na to pytanie... Pracuje, prowadzi fundację, doktoryzuje się... Żyje pełnią życia! Zapytałam go o coś innego... Zapytałam, jak wyglądają jego sny. Jak myślicie, co odpowiedział?

PS. Serdecznie dziękuję Siostrze Jolancie ze Zgromadzenia Sióstr Urszulanek w Warszawie za opiekę nad dziewczynkami podczas mojej eskapady.

1 komentarz:

  1. co odpowiedział, bardzo mnie to ciekawi????

    OdpowiedzUsuń