środa, 5 lipca 2017

Przedszkole - zderzenie naszych marzeń z rzeczywistością


Stało się! Oficjalnie cała trójka zapisana do przedszkola! A dokładniej - do dwóch przedszkoli. Chciałam, by poszli do jednego. Najlepiej do tego, które mamy 3 kroki od domu... Ale to, że tak się nie stanie, wiedziałam już od dawna. Łudziłam się jeszcze, że zapiszę ich do jednego z przedszkoli prywatnych, gdzie mieliby rehabilitację w ramach otrzymywanych przez przedszkole subwencji. Niestety...
gdy zadzwoniłam do pierwszego i "na dzień dobry" usłyszałam, że będzie kłopot, bo Ala jest na wózku, a oni mają progi, zwątpiłam... To ma być przedszkole integracyjne?!
Podobnie było w państwowym przedszkolu integracyjnym. Integruje tylko dzieci sprawne ruchowo. Wózek był przeszkodą nr 1, do tego inne niepełnosprawnosci dziewczynek... Powiedziano nam wprost, że placówka ich nie przyjmie i że powinniśmy zapisać je do przedszkola specjalnego. Tam Ania i Alicja otrzymają najlepszą opiekę i wsparcie w rozwoju, poprzez stałą rehabilitację i pracę z wieloma specjalistami. Oczywiście już wcześniej brałam to pod uwagę. Broniłam się jednak tak długo, jak mogłam. Bo jak to?! Przedszkole specjalne?! To nie jest to, o czym marzy każdy rodzic... Chcemy przychodzić na przedstawienia i słuchać tych wszystkich piosenek, które przecież znamy jeszcze z czasów gdy sami byliśmy przedszkolakami. Musiałam jednak odrzucić na bok moje ambicje i zrobić to, co jest najlepsze dla dzieci. Myślałam też, by zapisać dziewczyny do przedszkola przy szkole dla niewidomych w Dąbrowie Górniczej, ale tam trzeba zapisać dzieci już na początku roku, spóźniliśmy się. Poza tym codzienny dojazd około godzinę w jedną stronę... Trochę słabo. Ostatecznie, po rozmowie z panem dyrektorem żorskiego OREWu, paniami przedszkolankami z przedszkola integracyjnego w Żorach i panią dyrektor z przedszkola w Dąbrowie, zdecydowaliśmy, że Olek od września pojdzie do naszego państwowego przedszkola integracyjnego, a dziewczynki do OREWu - przedszkola specjalnego. Ufam, że podjęliśmy słuszną decyzję i że dzieci będą w tych placówkach pod najlepszą opieką. Nie skreślamy przedszkola w Dąbrowie, ale powrócimy do niego za rok lub za dwa. Zobaczymy, jak dziewczynki będą sobie radziły u nas.
Za dwa miesiące Drużyna A będzie drużyną przedszkolaków. Ale ten czas leci! Z jednej strony cieszę się. Olek będzie miał kontakt z dziećmi, pozna kolegów i koleżanki. Widzę, jak potrzebuje rówieśników, a niestety dziewczynki nie są dla niego partnerkami w zabawie...
Nasze księżniczki na pewno będą miały bardziej fachową opiekę, niż mają teraz - ze mną w domu. A i ja trochę odetchnę przez te kilka godzin, gdy dzieci będą w przedszkolach. Może nawet będę mogla wrócić do pracy? Z drugiej strony strasznie się boję. Boję się reakcji Olka na rozłąkę z dziewczynkami, jest z nimi bardzo zżyty. Boję się chorób. Boję się tego, że dziewczynki nie będą dobrze się tam czuły, a przecież mi tego nie powiedzą... A chyba najbardziej boję się tego, że to ja najbardziej będę przeżywać ich wyjście w świat i że będę za nimi codziennie tęsknić :) Ale chyba taka już nasza rola - mam świeżo upieczonych przedszkolaków ;)







2 komentarze:

  1. Jakże ja Panią rozumiem:)moj synek jest rowiesnikiem Druzyny urodził do 15.04 od września w przedszkolne kamasze. Boję się strasznie -ma zaburzenia komunikacyjne jeszcze nie autyzm ale z tyłu głowy...osobiście pracuje w przedszkolu specjalnym z dzieciakami z autyzmem -mocno zaburzonymi -są przedstawienia,wycieczki,zabawa są szczęśliwe. Wierzę że Dziewczynki będą szczęśliwe w swoich grupach wiem ze na początku terapii przed. Specjalna to najlepsza opcja a co będzie później tego nikt nie wie!ja wiem jedno przestałam planować. Jestem też logopda -prywatny syn gadać nie chce :)gdyby miała Pani jakieś pytania to ja chętnie:)paula

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam dwie córeczki bliźniczki i też bardzo chciałam aby poszły do jednego przedszkola bez dziewczynki są bardzo związane emocjonalnie ze sobą i nie dało rady. Jedynym wyjściem było zapisanie ich do prywatnego, na szczęście były wolne miejsca. Najgorsze jest to, że aby skorzystać z państwowych placówek trzeba mieć układy, znajomości itp

    OdpowiedzUsuń